Minister Szyszko znów na celowniku GW! Zobacz, co tym razem rozjuszyło dziennikarzy od Michnika!

Minister środowiska Jan Szyszko jest jednym z najbardziej atakowanych przez skrajnie lewicowe i pseudoekologiczne organizacje, którym dzielnie sekundują lewicowo-liberalne media z “Gazetą Wyborczą” na czele. Tym razem redakcja z Czerskiej wytropiła, że Ministerstwo Środowiska miało wydać podręcznik, który radzi elektrowniom jak omijać unijne przepisy w sprawie emisji zanieczyszczeń. Do redakcji kierowanej przez Adama Michnika dołącza poseł Marek Sowa z Nowoczesnej i domaga się informacji w tej sprawie.

Według polityka, książka autorstwa firmy Ernst & Young Business Advisory oraz Energoprojekt Warszawa i Kancelarii Dentons pokazuje, że minister jest “ministrem dewastacji środowiska”: – Branża przemysłowa w Europie czasami stara się o odstępstwa od przepisów, ale nie wyobrażam sobie, by doradzał w tym minister środowiska – mówi Sowa w rozmowie z GW.

Minister Jan Szyszko w lipcu bieżącego roku był przeciwny zaostrzeniu norm zanieczyszczeń emitowanych przez elektrownie węglowe. Prawo unijne umożliwia ich omijanie, kiedy udowodni się nieproporcjonalność kosztów dla środowiska. W podręczniku wydanym przez MŚ można przeczytać w 20 punktach, jakich argumentów użyć, aby otrzymać odstępstwa od przepisów, które są wymierzone w elektrownie oparte na węglu.

“Gazeta Wyborcza” z przekąsem zauważa, że z 30 najbardziej toksycznych elektrowni, cztery znajdują się w Polsce. Autorka artykułu na ten temat, Dominika Wantuch atakuje Prawo i Sprawiedliwość za to, że nie zrealizowało swoich obietnic w ramach programu “Czyste Powietrze”.

Postawa “Gazety Wyborczej” i posła Nowoczesnej Marka Sowy pokazuje, że przedstawiciele lewicowo-liberalnego nurtu potrafią jedynie ślepo podporządkowywać się unijnym rozporządzeniem bez oglądania się na fakt, że polska energetyka opiera się na węglu i przez dziesiątki lat tak jeszcze będzie. Z kolei minister środowiska Jan Szyszko widzi ten problem i po raz kolejny pokazuje, podobnie jak w sprawie Puszczy Białowieskiej, że interesuje go interes własnego kraju i z tego powodu wydał powyższy podręcznik. Ta sprawa ujawnia zdecydowaną różnicę pomiędzy członkiem rządu, który broni polskiego interesu i elektrowni, a lewą stroną wpatrzoną w brukselskie rozporządzenia jak nieomylne wyroki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here