Szok! Siedział za PRL, a teraz broni esbeków! Zobacz skandaliczną wypowiedź byłego ministra!

Andrzej Milczanowski, były szef Urzędu Ochrony Państwa i były minister spraw wewnętrznych po raz kolejny broni funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa i odebranych im przywilejów emerytalnych. Milczanowski relatywizuje zbrodnie bezpieki i jej działalność, a także wychwala byłego zwierzchnika tej formacji generała Czesława Kiszczaka. Wszystko to pada z ust opozycjonisty i działacza “Solidarności”. który w latach 80-tych siedział w więzieniu za działalność przeciwko systemowi komunistycznemu!

Milczanowski albo jest kompletnie niepoważny, albo ktoś ewidentnie skłania go do takich wypowiedzi, gdyż nie jest to pierwszy raz, kiedy staje murem za zbrodniczą policją polityczną, która była “zbrojnym ramieniem partii”. Według niego SB była częścią systemu komunistycznego i nie można jej obciążać za całe zło:

Czytaj więcej poniżej
loading...

Ujmuję się za za SB-ekami, bo jestem człowiekiem honoru. SB była częścią systemu represyjnego. Ale częścią, a nie jedynym odpowiedzialnym za całe zło PRL.

Milczanowski nawiązuje do słynnej, skandalicznej wypowiedzi Adama Michnika, który nazwał kiedyś generała Czesława Kiszczaka “człowiekiem honoru”. Dzisiaj były minister spraw wewnętrznych sam stawia się w tej samej roli i ma doskonałe wspomnienia w związku z postacią krwawego zbrodniarza:

Wspominam tamte lata bardzo dobrze. W kilka miesięcy zbudowaliśmy od podstaw Urząd Ochrony Państwa. (…). Czesław Kiszczak, wówczas szef MSW rozwiązał Służbę Bezpieczeństwa.

Wspólna “budowa” UOP polegała chyba na niszczeniu archiwów MSW i przejmowaniu teczek, aby mieć “haki” na dawnych tajnych współpracowników bezpieki, gdyż o Kiszczaku niczego dobrego nie da się powiedzieć. Według Milczanowskiego ocena Służby Bezpieczeństwa jest zbyt surowa i stwierdza on, że jej ofiarami padły jedynie dwie osoby: ks. Jerzy Popiełuszko i Bogdan Włosik! Co tam ofiary nieznanych sprawców jak księża Stanisław Suchowolec czy Sylwester Zych, a także dziesiątki innych ofiar, które zginęły w tajemniczych okolicznościach, a śledztwa w ich sprawie szybko zamykano. To nie jest ważne dla byłego, powtórzmy działacza “Solidarności” i więźnia politycznego w PRL!

Jeśli spojrzeć na postawę Andrzeja Milczanowskiego już w III RP to był zdecydowanym przeciwnikiem lustracji i dekomunizacji. To on przejął fotel ministra spraw wewnętrznych po Antonim Macierewiczu w wyniku “nocnej zmiany” i obalenia rządu Jana Olszewskiego i do końca bronił ujawnienia tajnych współpracowników w polityce. Swoimi skandalicznymi wypowiedziami relatywizującymi zbrodnie SB Milczanowski nie tylko pluje na ofiary bezpieki, ale i pokazuje jak nisko upadł. Po raz kolejny na usta ciśnie się pytanie, czy w tle gdzieś nie ma jakiejś tajemniczej siły, która zmusza byłego ministra do takich, a nie innych zachowań.


Jak to skomentujesz? ⇓ |

CZYTAJ WIĘCEJ>

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ